logo DOOR Poland
Czytelnia DOOR Poland - www.door.com.pl

 
 
OUTDOOR OUTDOOROWI NIERÓWNY
- jak właściwie zaplanować szkolenie z zakresu budowania zespołu
Andrzej Zieliński - trener i menedżer projektów w DOOR Poland SA i FranklinCovey

Wiosną, jak co roku, w biurach firm oferujących usługi outdoorowe rozdzwoniły się telefony. Kolejny raz potwierdziła się reguła, że szkolenia z zakresu budowy zespołu, a także wyjazdy integracyjne dużych grup pracowniczych organizowane są wyłącznie w ciepłych miesiącach wiosny lub jesieni. Czy to trafny wybór? Moim zdaniem nie. Dlatego z tym i innymi stereotypami myślenia o outdoorze będę polemizować w poniższym artykule.

Wśród wielu zasad, którym hołduje spora grupa kadrowców jest ta, która mówi, że w szkoleniach outdoorowych powinno uczestniczyć jak najwięcej pracowników, najlepiej całe działy lub - w miarę możliwości - cala firma. Przy okazji dobrze połączyć taki trening z prezentacją nowych produktów, zaległych sprawozdań lub przyszłych planów. Wysiłek organizacyjny spory, ale jednorazowy i.. kłopot z głowy do następnego ciepłego sezonu.

Impreza bez puenty

Szczególnie niepokojący jest głęboko zakorzeniony u większości decydentów pogląd, że wyjazdy integracyjne to głównie koszt, a nie inwestycja szkoleniowa. Decydenci traktują taki wyjazd jako bonus za dobre wyniki firmy, rodzaj atrakcyjnej imprezy. Nie biorą pod uwagę, że taki wyjazd powinien być powiązany z podnoszeniem kwalifikacji mentalnych i operacyjnych pracowników.
I jeszcze jedno dla dopełnienia klasycznego obrazka pod tytułem "Team buildings made in Poland": wielu kadrowców uważa, że integrowanie zespołu nastąpi tylko w przypadku szkolenia, które dostarczy uczestnikom coraz bardziej efektownych doznań. Wyboru dokonuje się zazwyczaj stosując następujący schemat myślenia: z tą firmą tego i tego w tym miejscu jeszcze nie robiliśmy, a oni mówią na dodatek, że będzie znakomicie. Kiedy myślimy zgodnie z powyższymi zasadami, to całe takie "szkolenie outdoorowe" - zamiast być celowo przygotowanym projektem rozwoju zespołu - staje się zlepkiem luźno ze sobą powiązanych, mniej lub bardziej atrakcyjnych wydarzeń bez puenty.

Szkolić nie każdy może!

Wszystkie te stereotypy nie powstają ot tak sobie - są odbiciem tego, co od kilku lat serwuje nam rodzimy rynek outdoorowy. Konsultancki, dobrze zweryfikowane przez lata doświadczeń programy, nowoczesna wiedza menedżerska na temat psychologii i etyki biznesu - to jeszcze na polskim rynku szkoleniowym rzadkość. Nowe zasady naszej gospodarki i związany z tym wielki wzrost zapotrzebowania na różnego typu szkolenia wykorzystywane są przez wielu zgodnie z zasadą: "szkolić każdy może". Błyskawicznie powstał cały sektor oferujący programy pt. "Budowane zespołu", w którym króluje piractwo programowe, a uchybieniom organizacyjnym nie ma końca. Skąd o tym wiem? Ponieważ związany jestem z tą branżą od pierwszych dni jej burzliwego rozkwitu. Poznałem ją doskonale od kuchni i salonów. Rozmawiałem z wieloma osobami, wciąż prowadzę konsultacje i szkolę zespoły dużych i mniejszych firm.

Korzystne zasady

A oto na jakie elementy - moim zdaniem - należy zwrócić uwagę przygotowując szkolenie outdoorowe. Wspólne z klientem tworzenie koncepcji szkolenia outdoorowego rozpoczynam od przekonania tegoż klienta do kilku podstawowych zasad, gwarantujących udany trening. Oto one:
  • Doskonały czas na organizację szkolenia w plenerze to przynajmniej osiem miesięcy w roku (a środek zimy w szczególności).
    Korzyść: dla realizacji naszych projektów, w których uczestniczy zazwyczaj duża grupa pracowników, możemy wybrać najbardziej korzystny okres ze względu na specyfikę funkcjonowania firmy. Szkolenia w plenerze zimą lub w okresach gorszej pogody prowadzone w dobrze przygotowanych do tego celu babach, gwarantują ich efektywność.
  • Grupy szkoleniowe złożone z 12-18 osób, powinny uczestniczyć w zajęciach rotacyjnie.
    Korzyść: ważne kwestie z poszczególnych, powtarzających się w grupach ćwiczeń "żyją" w firmie znacznie dłużej i są szczególnie żywo dyskutowane i porównywane.
  • Precyzyjnie przygotowany program wynikający z autentycznych potrzeb zespołu, jasno określone cele i spodziewane efekty.
    Korzyść: zwrot z inwestycji polegający na korzystnych zmianach postaw naszych pracowników, polepszeniu atmosfery, podniesieniu konkretnych kwalifikacji istotnych dla działań w zespole.
  • Określenie kolejnych kroków rozwoju naszych ludzi przy współpracy z jedną, sprawdzoną firmą konsultingowo-szkoleniową.
    Korzyść: stała współpraca w tym zakresie pozwala na prowadzenie konsekwentnych, długofalowych projektów, opartych na zaufaniu i wzajemnych doświadczeniach.
  • Programy z zastosowaniem ćwiczeń na wysokości lub takich, których organizacja w terenie niesie ze sobą ryzyko wypadku, powinny być realizowane w specjalnie do tego zaprojektowanych ośrodkach szkoleniowych.
    Korzyść: pełne bezpieczeństwo naszych pracowników.
Normy na wysokościach

Ponieważ sprawa jest niezwykłej wagi, a diabeł tkwi w szczegółach, napiszę trochę więcej właśnie o kwestiach bezpieczeństwa. W przypadku organizowania dla grup pracowniczych ćwiczeń na wysokości mają zastosowanie przepisy zawarte w rozporządzeniu ministra pracy i polityki socjalnej z 20 września 1997 r. dotyczące ogólnych przepisów BHP dla pracy na wysokości (Dz.U. nr 129 z 23 października 1997 r.) oraz szczegółowe przepisy zawarte w art. 237 § 1 Kodeksu pracy. Jednocześnie konstrukcje wysokie, na których działamy i sprzęt asekuracyjny stosowany w omawianych szkoleniach powinien spełniać wymogi określone polską normą PN-90/Z-08057. W tym kontekście radzę przed szkoleniem ustalić najważniejsze kwestie związane z problemem bezpieczeństwa naszych pracowników. Oto one:
  • Kwalifikacje techników zabezpieczających ćwiczeń na wysokości. Trzeba pamiętać, że pełną odpowiedzialność formalno-prawną za przygotowanie i przeprowadzenie ćwiczeń z grupą niedoświadczonych uczestników może podjąć wyłącznie licencjonowany instruktor Polskiego Związku Alpinizmu. Pomijam już taki "szczegół", że tylko ktoś z doświadczeniem instruktorskim jest w stanie przewidzieć i przeciwdziałać wszystkim nietypowym sytuacjom związanym z ćwiczeniami na wysokościach.
  • Jakiego sprzętu używa ekipa zabezpieczająca ćwiczenia? Pamiętajmy, że każdy element stosowanych systemów asekuracyjnych musi posiadać atest CE i być używany zgodnie z zasadami przeglądów okresowych i odpowiednio wczesnego wycofywania z użycia.
  • Czy ewentualne konstrukcje, które mają posłużyć do zaaranżowania "wysokich" ćwiczeń posiadają ekspertyzę wytrzymałościową, której standardy określone są polską normą budowlaną? Nie muszę chyba dodawać, że w terenie zaimprowizowanym (skały, drzewa, mosty, stare forty itp.) o takie ekspertyzy raczej trudno, a ryzyko sytuacji nieprzewidywalnych duże.
Nie schodźmy do parteru!

No cóż - powie ktoś - sporo z tym kłopotów i można dojść do wniosku, że najlepiej dać sobie spokój z takimi szkoleniami i poszukać czegoś bardziej "parterowego". Byłby to najbardziej fatalny ze wszystkich możliwych wniosków, zupełnie rozmijający się z moimi intencjami.
Praktyka pokazuje, że niezwykły walor dydaktyczny i duży ładunek emocjonalny ćwiczeń na wysokości czynią z nich niezastąpione narzędzie szkoleniowe, z którego nie należy rezygnować.
Właściwi ludzie, właściwe miejsce, właściwy sprzęt i właściwy czas, to elementy outdoorowego projektu, które odpowiednio skomponowane pozwolą zorganizować efektywne szkolenie, które przyniesie zamierzone efekty, działajmy świadomie i rozważnie.
Nie dajmy się łapać w sezonowo rozstawiane sieci teambuildingowych ofert, które tak naprawdę niewiele mają wspólnego z profesjonalnie przygotowanymi i przeprowadzonymi szkoleniami outdoorowymi.